W duchu zadośćuczynienia za obrazę osoby zmarłego Arcybiskupa w najbliższy piątek 20 maja o godz. 12.15 zostanie odprawiona w Kościele Akademickim KUL Msza św., w której weźmie udział społeczność Uniwersytetu.
Pomimo tego, że Zarząd Koła Naukowego Historyków Studentów KUL oświadczył: „Przyznajemy, że nie potrafiliśmy zapobiec incydentowi, ale nie czujemy się odpowiedzialni za zachowanie i brak kultury w wypowiedzi reżysera Brauna, czym głównie nas się publicznie obarcza. Nikt z nas nie podzielał i nie podziela jego poglądów na temat śp. abp. Józefa Życińskiego i innych wymienionych przez niego osób” z dniem dzisiejszym, tj. 16 maja 2011 r., odwołuję Zarząd Koła Naukowego Historyków KUL i zawieszam działalność Koła na 1 rok oraz dymisjonuję Kuratora Koła.
Fragment ten pochodzi z oświadczenia rektora KUL ks. prof. Stanisława Wilka. Była to odpowiedź na prasowe reperkusje nieszczęsnego wystąpienia reżysera Grzegorza Brauna w auli tego uniwersytetu.
Co takiego powiedział Braun? Nietrudno to sprawdzić. Na pytanie jednego z uczestników spotkania o stosunek do arcybiskupa lubelskiego, autor „Towarzysza Generała” pozwolił sobie na swobodną wypowiedź, w której nie przebierał w słowach. Oto niektóre z nich:
“Józef Życiński, jako uczestnik życia publicznego w Polsce, było kłamcą i łajdakiem. Łajdactwem nazywam przyczynianie się do szerzenia zamętu wśród bliźnich i rodaków”; „Występy publiczne Józefa Życińskiego na łamach antypolskich, antykatolickich gazet, jak na przykład emitowana przez gwiazdę śmierci z ulicy Czerskiej w Warszawie Gazeta Wyborcza – przyczyniały się do szerzenia zamętu”; „Józef Życiński podający się za biskupa katolickiego …”.
Słowa nad wyraz ostre. Być może za ostre. Zwrócić jednak należy uwagę, że odnoszą się one do „uczestnika życia publicznego”, uczestnika życia politycznego jakim biskup niewątpliwie, na swoje nieszczęście był.
Nie jest moim celem obrona Brauna, jego słowa były nie na miejscu, nie tam i nie w takim czasie. Nie możemy jednak nie zauważyć, że reakcja na nie jest nieproporcjonalna do tego co się stało. Nie możemy za wszelką cenę bronić biskupa, który nie jedno miał na swoim sumieniu, publicznie brnąc w zaparte.
W mojej opinii abp Józef wyrządził bardzo dużo złego lubelskiemu i polskiemu Kościołowi. Rzeczą karygodną było tak ostentacyjne bratanie się z laicy styczną stroną polskiego życia politycznego, która dawała niejednokrotnie dowody na stosunek do Kościoła katolickiego. Niestety mam wrażenie, że bp Józef w którymś momencie przestraszył się swojej przeszłości, z która już nie potrafił się rozliczyć. Ten strach spowodował w nim zwrot w kierunku środowiska „Gazety Wyborczej”, w której niejednokrotnie pojawiały się jego teksty.
Jak zwykle najbardziej w tej sprawie ucierpieli niewinni. Represje wobec studentów, którzy przecież, nie mogli mieć wpływu na poglądy pana Brauna, kładą się cieniem nie tylko na dotychczasowej działalności ks. Rektora ale także na wolność wyrażania poglądów na KUL.
Cały ten zamęt raz jeszcze pokazuje jak wiele zła wyrządzono Kościołowi uniemożliwiając przeprowadzenie skutecznej lustracji w tej „instytucji”. Episkopat powinien zauważyć, że bark lustracji przynosi złe owoce, prawda i rachunek sumienia choć mogą powodować chwilowy szok zawsze będą przynosić owoc dobry. Władze kościelne powinny pamiętać, że Kościół to przede wszystkim wspólnota i to jej dobro, a nie lęki hierarchii powinno być decydujące.
Na uwagę zasługuje jeszcze jedna sprawa. Dlaczego dopiero po miesiącu prasa, władze uczelni zauważyły, że coś mogło być nie tak na spotkaniu z panem Braunem? Czy władze nie były świadome co się stało? Skoro tak to dlaczego kary dla studentów są tak ostre, bo to nie studenci a władze nie stanęły na wysokości zadania. W końcu dlaczego musiał upłynąć aż miesiąc ,żeby GW się o całej sprawie dowiedziała? W czyim interesie leżało poinformowanie o wszystkim GW? Na pewno nie w interesie KULu, kto więc doniósł o wszystkim na Czerską? Czy pytanie które padło z Sali, a które dotyczyło bp Życińskiego, nie było przypadkiem wyrachowaną prowokacją? Czy „obrońca” biskupa nie znał stosunku reżysera do jego osoby? Czy „obrońca” nie wiedział jaka odpowiedź może paść?
Dziś na KULu niestety dzieje się wiele złego, grubymi nićmi szyta intryga nie byłaby dla mnie zaskoczeniem.

A nie zaczęło przypadkiem pisemko “Idź pod prąd”? [http://rebelya.pl/discussion/26116/2/kary-za-spotkanie-z-braunem/#Item_74 druga strona wątku wpis użytkownika PM]. Nie wiem kiedy się ukazał numer dotyczący skandalu na KUL-u. A aborcza to pociągnęła.
Zgadzam sie rektor za bardzo sobie pozwolił. Wprowadził terror tym ukaraniem studentów. A ci nic nie myśląc podpisali oświadczenie [http://www.kul.pl/kolo-naukowe-historykow-studentow-kul,1931.html] Z drugiej strony jak za komuny groziły by im pewnie jakiegoś rodzaju kary albo nawet wydalenie z murów uczelni. A najgorsze jest to, ze to na tej właśnie uczelni.
Przykre to wszystko. Choć tym samym odwraca się uwagę od najważniejszych spraw w państwie. I Braun ma rację w wywiadach, których udziela. Brak informacji kto mówi, brak w ogóle informacji, bo media nie mówią o wszystkim, tylko kreują własną rzeczywistość.